czwartek, 7 sierpnia 2014

„Czy wiesz co może się stać z Twoim kredytem hipotecznym?”

Marzymy o własnym mieszkaniu. To chyba jedna z podstawowych potrzeb człowieka – własne lokum. Jednak spadki, czy prezenty w takiej postaci zdarzają się niezmiernie rzadko. W związku z tym najczęstszym sposobem pozyskania środków na własne M jest pożyczenie pieniędzy. Idziemy więc do banku, ubiegamy się o kredyt, podpisujemy umowę, w której zobowiązujemy się do regularnej spłaty rat, po czym stajemy się szczęśliwym posiadaczem własnego M. Od tego dnia jesteśmy również dłużnikami posiadającymi wieloletni, duży kredyt, który należy spłacić. Meandry życia są różne. W ciągu okresu, na który zaciągamy zobowiązanie, może wydarzyć się coś, co spowoduje, że regularność spłat zostanie zaburzona, a bank zaczynie przesyłać nam ponaglenia. Co może się stać z naszym kredytem i czy w trudnych sytuacjach zawsze jesteśmy skazani na utratę dachu nad głową?

Dzień dobry, czy mogę dostać kredyt

Sądząc z przekazu reklamowego banków – pożyczenie dużej kwoty pieniędzy na dom lub mieszkanie jest procesem lekkim, łatwym i przyjemnym. Ci, którzy go przeszli, wiedzą jednak, że tak nie jest. Jak podaje raport AMRON-SARFiN (2014r.), niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych oraz spadające, atrakcyjne ceny nieruchomości nie wpływają na zwiększanie liczby nabywców. Załamanie gospodarcze ostatnich lat odbiło się na dostępności tej formy finansowania. W 2013 roku udzielono tylko 176 tysięcy kredytów hipotecznych - najmniej od 8 lat. Wprowadzone przez Komisję Nadzoru Finansowego obostrzenia w udzielaniu pożyczek (rekomendacje S i T) zdefiniowały na nowo zasady przyznawania kredytów hipotecznych - utrudniając zdobycie finansowania. Ich celem miało być przeciwdziałanie nadmiernemu zadłużaniu się Polaków. Przyczyniły się jednak w sposób pośredni do szukania przez statystycznego Kowalskiego pieniędzy w instytucjach, które pożyczek udzielają nawet tym, którzy nie dostali ich w bankach. Trzeba pamiętać jednak, że kredyt łatwo dostępny, udzielany przez parabanki, jest najczęściej dużo droższy, niż ten bankowy.

Chcę mieć swoje M2

Ceny mieszkań i średnie zarobki w Polsce często są odwrotnie proporcjonalne. Nie każdego Kowalskiego stać na zakup mieszkania, ale pragnieniem każdego z nas jest posiadanie własnego lokum. W świadomości niektórych, mieszkanie stało się dobrem luksusowym, choć posiadanie własnego M2 wcale nie jest konieczne do tego, żeby żyć na wysokim poziomie. Paradoksalnie kupno własnej nieruchomości może być przyczyną znacznego obniżenia poziomu życia. Z psychologicznego punktu widzenia warto wspomnieć, że u podstaw decyzji o zakupie nieruchomości leżą nasze ogólnoludzkie potrzeby, które staramy się zaspokoić. Jak twierdzi dr Mikołaj Lewicki prowadzący badania osób, które zaciągnęły kredyt hipoteczny, każdy musi gdzieś mieszkać i każdy chce mieć swoją własność. W życiu przeciętnego Kowalskiego nie ma drugiego takiego kapitału, jak mieszkanie. Decyzja o wzięciu kredytu „podszyta” jest również wyobrażeniem na temat tego, kim chcemy być. Oprócz potrzeby posiadania własnego lokum na własność, jest więc także aspiracja - zakup nieruchomości mocno powiązany jest kwestią podniesienia statusu społecznego i wyobrażenia o prestiżu. Wszak kwestia własności mieszkania lub domu jest w naszym społeczeństwie ważnym wskaźnikiem awansu społecznego i uznania.

Kredyt nie jest długiem, dopóki spłacam go regularnie?

Średnie ceny mieszkań w dużych polskich miastach oscylują wokół 7 000 zł za metr kwadratowy. Dla przeciętnej rodziny z dwójką dzieci, która marzy przynajmniej o M3 rachunek jest prosty – na kupno mieszkania potrzebne jest co najmniej 350 000 zł. Z danych kwartalnych GUS wynika natomiast, że wspomniany Kowalski zarabia miesięcznie ok. 4 000 zł brutto. Nabycie nieruchomości wiąże się więc najczęściej z zaciągnięciem bardzo dużego zobowiązania, które jest sporym obciążeniem dla przeciętnie zarabiającej rodziny. Często są to kredyty rozłożone nawet na 20-30 lat.

Decyzja o zadłużeniu siebie i swojej rodziny na tak dużą kwotę, i na tak wiele lat wymaga przemyślenia. Przed jej podjęciem należy rozważyć wszelkie konsekwencje wynikające z różnych zdarzeń (również losowych), które w tym czasie mogą się przydarzyć - utrata pracy, zmniejszenie etatu, rozwód, choroba, a nawet śmierć głównego żywiciela rodziny. Wygrane w Lotto oczywiście się zdarzają, ale tego nie powinniśmy brać pod uwagę decydując się na wieloletni kredyt hipoteczny. O czym więc Kowalski powinien pamiętać, zaciągając kredyt w banku? Przede wszystkim o tym, że trzeba go spłacać.

Z badań przeprowadzonych w 2009 roku na zlecenie EGB Investments S.A. wynika, że blisko połowa Polaków nie postrzega zaciągniętego i spłacanego zgodnie z ustalonym harmonogramem kredytu w kategorii posiadania długu. Z ich punktu widzenia wynika, że lepiej traktować kredyt jako „nieszkodliwe” comiesięczne płatności, niż jako dług wiążący się z obciążeniem psychicznym i koniecznością ponoszenia odpowiedzialności za wynikające z niego konsekwencje. W przypadku zaburzenia rytmiki spłacania rat kredytu, liczba osób, które rozpatrują go w kategorii długu rośnie do 75%. Dopiero w sytuacji, w której dana osoba nie spłaciła ani jednej raty – odsetek ten rośnie do 95%. Co warto zauważyć, nawet w takiej sytuacji aż 5% Polaków nie czuje się dłużnikiem.

Bank może sprzedać mój kredyt?

Jak pokazują najnowsze dane opublikowane przez NBP (2014 r), łączna wartość kredytów z utratą wartości, czyli tzw. kredytów, które nie są spłacane zgodnie z umową, wynosi 11 miliardów złotych i wciąż rośnie. Banki powoli zaczynają więc stosować rozwiązanie, które pozwala im uwalniać „zamrożone” w niespłacanych kredytach fundusze. Jest nim sprzedaż pakietów wierzytelności do firm windykacyjnych lub funduszy sekurytyzacyjnych. Warto zastanowić się, co to oznacza dla Kowalskiego, który marząc o własnym M2 zaciągnął kredyt, ale z różnych przyczyn przestał go spłacać. Jak wpłynie to na jego sytuację?

Wierzycielem Kowalskiego w momencie zaciągania kredytu był bank, który w chwili zaburzenia spłaty rat, z reguły zgodnie z określonymi w umowie procedurami i zgodnie z prawem domaga się zwrotu pożyczonych pieniędzy. Wysyła Kowalskiemu SMSy przypominające o zaległej racie, w przypadku braku reakcji wysyła wezwania, a w konsekwencji długotrwałego braku spłaty przystępuje do egzekucji wierzytelności lub sprzedaje zadłużenie Kowalskiego firmie windykacyjnej. Należy tutaj podkreślić, że zgodnie z zapisami kodeksu cywilnego, każdy wierzyciel (czyli także bank) może dowolnie dysponować swoją wierzytelnością. Nie ma obowiązku po jego stronie, by kontaktować się z dłużnikiem, wysyłać wezwania do zapłaty lub skierować sprawę do sądu. Jest to kwestia jego biznesowej decyzji. Podobnie jeśli taka będzie jego wola, może zlecić obsługę długu zewnętrznej firmie lub też zaoferować wierzytelność do sprzedaży, na co nie jest wymagana zgoda dłużnika. W praktyce, bez względu na to, które rozwiązanie jest stosowane, dłużnik jest informowany o zmianie wierzyciela (w wyniku zbycia wierzytelności) lub o udzieleniu pełnomocnictwa do prowadzenia działań windykacyjnych na zlecenie.

Firma windykacyjna która kupi kredyt Kowalskiego, na pewno dążyć będzie do jak najszybszego rozliczenia się z dłużnikiem. Jednym z podjętych przez nią działań będzie przepisanie hipoteki, co oznacza że w księdze wieczystej w miejsce dotychczasowego wierzyciela (czyli banku) zostanie wpisany nowy wierzyciel - firma windykacyjna, która jako nowy właściciel wierzytelności ma pełne prawo domagać się jej spłaty przy jednoczesnym prawie do egzekucji z nieruchomości. W przeciwieństwie do banku, który najczęściej postępuje wg ściśle określonej procedury, firma windykacyjna prezentuje często bardziej elastyczne podejście do sprawy. Jeśli dłużnik wykaże dobrą wolę i chęć porozumienia, będzie mógł liczyć .np. na ustalenie nowego harmonogramu spłat dostosowanego do jego bieżącej sytuacji , bądź też umorzenie części zobowiązania (np. odsetek) w przypadku jednorazowej spłaty. Z drugiej zaś strony, z różnych powodów negocjacje mogą nie dojść do skutku i wówczas Kowalski musi liczyć się z tym, że oprócz działań polubownych równolegle mogą zostać wszczęte działania o charakterze prawnym, których celem będzie jak najszybsze spieniężenie aktywów - w tym przypadku chodzi o wierzytelność i nieruchomość (dom, mieszkanie, działkę itp.) stanowiącą zabezpieczenie kredytu hipotecznego. Może się to odbyć na dwa sposoby – eksmisja bądź sprzedaż wierzytelności. Raczej mało prawdopodobne jest, by po pierwsze z tych rozwiązań sięgnął bank, ze względu na to, że jego celem jako instytucji finansowej jest przyjmowanie lokat i redystrybucja pieniędzy w postaci pożyczek i kredytów. Natomiast firma windykacyjna, która z reguły ściśle współpracuje z kancelarią prawną lub zatrudnia wykwalifikowane zespoły radców prawnych, ma pełne kompetencje by taki proces przeprowadzić. W przypadku drugiego ze wskazanych rozwiązań - firma windykacyjna sprzedaje wierzytelność osobie lub firmie, która jest zainteresowana wyłącznie nieruchomością stanowiącą zabezpieczenie tej wierzytelności. W przypadku dokonania takiej operacji niezwykle trudne może być dla dłużnika wynegocjowanie z nowym wierzycielem jakikolwiek ustępstw (np. umorzenia przez tego wierzyciela części zobowiązania bądź rozłożenia na raty), gdyż będzie on zainteresowany nieruchomością, a nie pieniędzmi, które mógłby uzyskać w wyniku spłaty długu.

Warto zatem mieć świadomość tych procesów zanim podejmie się to ważne, o ile nie najważniejsze zobowiązanie w swoim życiu. Badania pokazują, że nie wszystkie zaciągnięte zobowiązania są spłacane zgodnie z umową, a zatem niejednokrotnie jest to przedsięwzięcie ponad miarę przeciętnego Kowalskiego. Czy zatem posiadanie własnego M faktycznie stało się dobrem luksusowym, a kredyt hipoteczny to rozwiązanie tylko dla ludzi ze stabilną sytuacją finansową i o mocnych nerwach? To pytanie pozostaje otwarte. 


Rozwodnik z nie swoimi długami?


W dobie powszechnego, konsumpcyjnego trybu życia, coraz częściej zdarza się, że zaczynamy żyć na kredyt tuż po nabyciu zdolności do czynności prawnych i… coraz częściej zaczynamy się rozwodzić. Nasze zobowiązania wobec instytucji finansowych towarzyszą nam od tej chwili przez całe życie i stają się świadkami naszych najważniejszych życiowych decyzji. Śmiało zaliczyć możemy do nich zawarcie małżeństwa, wspólny kredyt, ale także, niestety i rozwód. Czy zastanawiałeś się kiedyś, co stanie się z Twoim kredytem hipotecznym i innymi zobowiązaniami finansowym po rozwodzie?

Rozwód, a kredyt hipoteczny

Dokonany w trakcie rozwodu przez notariusza czy przez sąd podział majątku nie ma żadnego wpływu na obowiązki wynikające z umowy kredytowej. Przyznanie mieszkania jednemu z małżonków nie oznacza, że teraz tylko on odpowiada za spłatę kredytu – nawet wówczas, gdy tak orzekł sąd. Dla banku oboje eksmałżonkowie nadal są dłużnikami. „W takiej sytuacji można zwrócić się do banku o zmianę umowy kredytowej i przejęcie kredytu przez jednego z małżonków. Trzeba jednak pamiętać, że musi się na to zgodzić drugi małżonek oraz bank, który na pewno będzie ponownie weryfikował zdolność płatniczą osoby, która ma kredyt przejąć.” – dodaje Krzysztof Matela, Prezes Zarządu EGB Investments S.A.

O czym jeszcze warto pamiętać?

Kwestia zmiany kredytobiorców wymaga zgody banku. Warto negocjować w trakcie spłacania raty kredytu, albowiem w chwili zaprzestania spłaty dochodzi do wypowiedzenia kredytu i doliczenia kosztów z tym związanych (co znacznie powiększy kwotę pozostałą do zapłaty). Do momentu uzgodnienia z bankiem zmiany kredytobiorcy i podpisania stosownego aneksu koszty te mogą rosnąć, a za długi odpowiada każdy z kredytobiorców – a więc oboje małżonkowie.

Małżonkowie zazwyczaj dogadują się nieformalnie, że ten, komu przypadnie po rozwodzie mieszkanie, będzie spłacał kredyt. Ale życie różnie się układa. Utrata zdrowia, pracy, dobrej woli, mogą sprawić, że eksmałżonek przestanie spłacać raty kredytu. A przecież trzeba na to spojrzeć z perspektywy kilkudziesięciu lat, czyli do końca trwania umowy kredytowej. Dodatkową komplikacje może stanowić fakt, że eksmałżonek, który nie otrzyma mieszkania na własność, nie otrzyma też prawdopodobnie żadnej spłaty, jeśli hipoteka równa jest lub przewyższa wartość mieszkania. Może mu pozostać za to ryzyko spłacania kredytu.

A co zrobi bank, gdy przestaniemy spłacać kredyt?

W sytuacji, gdy raty kredytu przestaną być spłacane, bank rozpocznie windykację. Ma przy tym prawo zaspokajać się z całego majątku dłużników, a nie tylko z mieszkania obciążonego hipoteką. Zanim zostanie ono zlicytowane (co najczęściej trwa dość długo) może prowadzić egzekucję z innych składników majątku obojga dłużników, np. wynagrodzenia za pracę. A jeśli cena uzyskana ze sprzedaży mieszkania nie pokryje zobowiązania, wówczas oboje eksmałżonkowie są zobowiązani do dopłaty.

Rozwód, a długi podatkowe

Obciążenie za długi podatkowe ma inne konsekwencje dla eksmałżonków, aniżeli kredyt hipoteczny, czy inna wiążąca umowa z bankiem. Przede wszystkim odpowiedzialność za długi podatkowe jest ograniczona kwotowo - ten z małżonków, który je zaciągnął, odpowiada całym majątkiem, drugi zaś, tylko do wysokości udziałów w majątku wspólnym. „Egzekucja z majątku byłej żony może być wszczęta dopiero wtedy, gdy eksmąż - w całości lub części - nie jest w stanie spłacić sam swoich długów. To rodzaj zabezpieczenia majątku, którego współmałżonek dorobił się po rozwodzie.”- dodaje Krzysztof Matela.

Załóżmy, że kobieta wyszła ponownie za mąż. Z drugim mężem mają wspólnotę majątkową, w krótkim czasie dorobili się sporych zasobów. Gdyby nie ograniczenie odpowiedzialności za długi, kobiecie groziłaby utrata nie tylko majątku, który przypadł jej po rozwodzie z pierwszym mężem, ale też dóbr, na które zapracowała wspólnie z drugim małżonkiem. Były współmałżonek nie odpowiada też za niepobrane przez płatnika lub inkasenta należności oraz odsetki za zwłokę, a także koszty egzekucyjne powstałe po dniu uprawomocnienia się orzeczenia o rozwodzie.

Rozwód jest zawsze bardzo trudnym emocjonalnie wydarzeniem, bez względu na to, kto jest jego inicjatorem. Może być również najważniejszym finansowym wydarzeniem w Twoim życiu, a decyzje i wybory, które w jego trakcie podejmiesz, będą wpływać na Twoje życie jeszcze przez wiele lat. Gdy już zdecydujesz się na rozwód, wszelkie kroki podejmuj powoli, ostrożnie i licząc każdy grosz. Nie bój się korzystać z pomocy prawnej. Pamiętaj, z każdej sytuacji jest wyjście.

Źródło: EGB Investments S.A.

Wzrost portfela wierzytelności po dwóch kwartałach 2014 roku - Grupa Kapitałowa EGB Investments znów na plusie



Celne założenia operacyjne Grupy Kapitałowej EGB Investments oraz utrzymanie wysokiego poziomu rentowności linii biznesowych, po raz kolejny umożliwiły uzyskanie satysfakcjonujących wyników finansowych. Minione półrocze (I i II Q 2014 r.) to zysk netto na poziomie 2,14 mln zł, przy przychodach ogółem w wysokości 28 mln zł. Spółki z Grupy Kapitałowej konsekwentnie umacniają swoją pozycję na rynku poprzez dokonywanie zakupu kolejnych portfeli wierzytelności: korporacyjnych i zabezpieczonych hipotecznie (spółka dominująca) i niewymagalnych należności drobnych (spółka zależna).

Dzięki sprawnie przeprowadzonym transakcjom, Grupa Kapitałowa potrzebowała tylko sześciu miesięcy, żeby wypracować przychód na poziomie 28 mln zł, przy zysku netto równym 2,14 mln zł (odpowiednio, w samym drugim kwartale, 13,3 mln zł i 1,09 mln zł). W ostatnim kwartale spółka dominująca (EGB Investments S.A.) dokonała znacznego zakupu kolejnych portfeli wierzytelności, w tym korporacyjnych oraz zabezpieczonych hipotecznie. „W ostatnim półroczu zintensyfikowaliśmy działania w zakresie obsługi wierzytelności z dwóch segmentów, które cechują bardzo wysokie przychody. Musimy jednak pamiętać, że w przypadku wierzytelności tego rodzaju, w odróżnieniu od wierzytelności konsumenckich, przychody nie występują  w sposób ciągły i z reguły wpływy pojawiają się z kilkumiesięcznym przesunięciem w stosunku do daty rozpoczęcia windykacji.” - tłumaczy Krzysztof Matela, Prezes Zarządu EGB Investments S.A.  
EGB Investments S.A. w minionym półroczu umocniła swoją pozycję również na rynku wierzytelności sekurytyzowanych. W tym czasie wartość portfela tego rodzaju wierzytelności obsługiwanych przez spółkę, osiągnęła blisko pół miliarda złotych, przy czym, w analogicznym okresie poprzedniego roku, było to 10,4 mln zł. Portfel wierzytelności całej Grupy Kapitałowej, kupionych i obsługiwanych na zlecenie oraz w ramach sekurytyzacji, w drugim tylko kwartale br. wzrósł o 215 mln zł, a w całym półroczu o blisko 800 mln zł. „To bardzo dobry wynik.” – podsumowuje Prezes EGB Investments S.A.  – „Dzięki temu mamy materiał do pracy na kolejne kwartały i jednocześnie zwiększyliśmy znacząco nasz potencjał przychodowy we wszystkich realizowanych liniach produktowych.”
Na wzrost wartości portfela - obok transakcji przeprowadzonych przez spółkę dominującą, wpływ miała również rosnąca z okresu na okres liczba transakcji wykupu należności przez spółkę zależną EGB Finanse sp. z o.o. „Spółka ta konsekwentnie zdobywa kolejnych klientów z sektora mikro
i małych przedsiębiorstw, zainteresowanych sprzedażą faktur, których data wymagalności jeszcze nie zapadła. Świadczyć to może o potencjale, który nadal drzemie w tym segmencie rynku
– podkreśla Prezes EGB Investments S.A.

Źródło: EGB Investments S.A. 

Getin Noble Bank sprzedał w '14 portfele NPL o nominale 977,9 mln zł, planuje dalsze transakcje

Getin Noble Bank od początku 2014 r. roku sprzedał kredyty nieregularne (NPL) o nominale 977,9 mln zł. W kolejnych miesiącach bank planuje dalsze takie transakcje - poinformował bank w komunikacie.

Bank podał, że sprzedaż objęła zarówno portfele kredytów detalicznych, samochodowych, jak i hipotecznych.

"W zaledwie siedem miesięcy udało nam się zrealizować bardzo ambitny, roczny plan sprzedaży blisko 1 mld nominalnych NPL. Kwota pozyskana ze zrealizowanych w tym roku umów wyniosła ponad 340 mln zł" - powiedział, cytowany w komunikacie, Krzysztof Rosiński, prezes banku.

"W nadchodzących miesiącach nadal planujemy aktywnie sprzedawać kolejne portfele wierzytelności. Zgodnie z przyjętą strategią, transakcji dokonujemy jedynie w przypadku jej neutralnego lub pozytywnego wpływu na rachunek zysków i strat" - dodał.

Wśród sprzedanych wierzytelności wartość nominalna kredytów detalicznych przekroczyła 463 mln zł.

W maju prezes informował, że w 2014 roku sprzedaż portfeli kredytów NPL może być wyższa niż zakładane wcześniej 1 mld zł. (PAP)

Sprzedaż wierzytelności, czyli problem z głowy

Należności z nieopłaconych faktur można próbować odzyskać samodzielnie lub za pośrednictwem firmy windykacyjnej. Ale można także pozbyć się kłopotu szybciej, sprzedając wierzytelności.

Sprzedaż wierzytelności ma jedną podstawową zaletę – pozwala na szybkie odzyskanie pieniędzy, często od razu z setek lub nawet tysięcy faktur. W ten sposób firma nie otrzyma środków w pełnej wysokości, ale nie poniesie też kosztów związanych z długotrwałą windykacją, ani nie będzie traciła czasu na postępowania sądowe lub egzekucyjne. 


Nie tylko dla dużych firm

Sprzedaż wierzytelności jest szczególnie popularna wśród dostawców mediów, usług telekomunikacyjnych i komunikacyjnych, a więc w tych firmach, które świadczą usługi masowe i w związku z tym mają bardzo wiele wierzytelności drobnych i trudnych do wyegzekwowania. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by z podobnych usług korzystały także firmy z innych branż.


- Bez względu na to, jaką działalność prowadzi dana firma i na jak dużą skalę, sprzedaż wierzytelności może być dobrym sposobem na odzyskanie środków z tytułu teoretycznie straconych już wierzytelności, czyli przykładowo takich, wobec których była już prowadzona bezskuteczna egzekucja lub które uległy przedawnieniu – mówi Paweł Buszkiewicz, dyrektor zarządzający firmy Ancora-Finanse.


Nie zawsze jednak sprzedaż będzie możliwa. Zdarza się, że umowy między kontrahentami zawierają zapisy o zakazie zbywania wierzytelności. Problem mogą stanowić także wierzytelności sporne, ponieważ na takie trudno będzie znaleźć nabywcę.


Dłużnicy w pakietach

Sprzedaż wierzytelności najczęściej odbywa się w pakietach obejmujących co najmniej kilkaset wierzytelności. Ilość nie powinna jednak stanowić najważniejszego czynnika dla żadnej ze stron transakcji. Przedmiotem sprzedaży równie dobrze może być kilkadziesiąt lub kilka wierzytelności, a nawet jedna. Także wartość pakietu może być bardzo różna. Rozpiętość cenowa może obejmować przedział od kilkunastu do nawet miliardów złotych.


- Decyzji o sprzedaży nie należy uzależniać od wielkości posiadanego pakietu. Właściciel powinien raczej zadać sobie pytanie, czy w danej sytuacji może i chce zaangażować swoje środki organizacyjne, czas i pieniądze w celu dochodzenia wierzytelności, czy może bardziej opłaca mu się szybsze uzyskanie pieniędzy ze sprzedaży, bez konieczności prowadzenia windykacji – podpowiada Paweł Buszkiewicz.


Sprzedawcy, określając warunki transakcji, zazwyczaj zastrzegają, iż przedmiotem sprzedaży są wszystkie wierzytelności wchodzące w skład danego pakietu i nie przewidują możliwości zakupu jedynie wybranych. W takiej sytuacji nabywca przyjmuje na siebie ryzyko nieściągalności części długów. Liczy jednak, że nieudane próby odzyskania środków zostaną zrekompensowane zyskiem z pozostałych wierzytelności.


Indywidualna ocena każdego wierzyciela bywa natomiast przeprowadzana w przypadku sprzedaży pojedynczych wierzytelności, pakietów zawierających niedużą ich ilość oraz w odniesieniu do wierzytelności o szczególnie dużej wartości.


Jak sprzedać wierzytelność?

Aby sprzedać pakiet wierzytelności, przede wszystkim trzeba znaleźć nabywcę oraz ustalić warunki sprzedaży.


- Działania te mogą zostać wykonane w dowolnej kolejności. Najczęściej sprzedawcy najpierw ustalają warunki, na jakich chcą dokonać sprzedaży, a następnie podają do publicznej wiadomości informację o tych warunkach oraz o możliwości składania ofert. Gdy oferty wpłyną, następuje wybór kontrahenta – mówi dyrektor Ancora-Finanse.


Zdarza się jednak, że kolejność bywa odwrotna. Najpierw firma znajduje potencjalnego nabywcę, następnie zaś, w drodze negocjacji, ustala warunki sprzedaży oraz cenę. Sfinalizowanie transakcji zawsze następuje poprzez podpisanie umowy cesji, zapłatę umówionego wynagrodzenia, przekazanie dokumentów oraz poinformowanie dłużników o zmianie wierzyciela.


Liczy się nie tylko cena

Wysokość wynagrodzenia może zostać uzgodniona dowolnie. Najczęściej cena stanowi określony procent wartości nominalnej wierzytelności. Możliwe są jednak również i inne rozwiązania, np. uzależniające wysokość wynagrodzenia od skuteczności egzekucji. Warto wiedzieć, że cena może być ściśle powiązana także z etapem, na jakim znajduje się odzyskiwanie długu.


- Spośród licznych czynników mających wpływ na cenę, jednym z najistotniejszych jest to, czy wierzytelność została już stwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu, a także czy była już prowadzona egzekucja – podkreśla Paweł Buszkiewicz. - Wierzytelności stwierdzone orzeczeniem sądowym nie mogą już zostać przez dłużnika zakwestionowane i mogą być skierowane do egzekucji komorniczej, przez co ich ceny są wyższe od tych wierzytelności, które są uzasadnione np. jedynie fakturami. Jeżeli jednak wobec dłużnika była już prowadzona egzekucja komornicza i została umorzona jako bezskuteczna, wówczas cena sprzedaży będzie znacznie niższa – dodaje.


Firmy sprzedające pakiety wierzytelności najczęściej wybierają tego kupującego, który proponuje najwyższą cenę. Dobrze jest jednak upewnić się, że nabywcą jest podmiot sprawdzony na rynku, który działa zgodnie z prawem i z zachowaniem wysokich standardów. Ewentualne przekazanie wierzytelności firmie stosującej uciążliwe metody windykacyjne może niekorzystnie wpłynąć na postrzeganie firmy sprzedającej wierzytelności, a więc łatwo wówczas o poniesienie trudnych do odrobienia strat wizerunkowych. Dlatego tak ważny jest ostrożny wybór odpowiedniego nabywcy.



Empemedia