wtorek, 18 lutego 2014

Kredyt Inkaso - planowane inwestycje na poziomie 100 mln zł

Kredyt Inkaso planuje na rok obrotowy 2014/2015 inwestycje na poziomie 100 mln zł, z czego minimum 50 mln zł trafić ma na zakupy wierzytelności w Rumunii. W Polsce spółka negocjuje obecnie współpracę przy windykacji portfela bankowego o wartości kilkuset mln zł - poinformowali na konferencji przedstawiciele spółki.

"Planem na nowy rok obrotowy są inwestycje w portfele wierzytelności na poziomie 100 mln zł" - powiedział prezes Paweł Szewczyk. Przedstawiciele spółki poinformowali, że w roku obrotowym 2014/2015 (rok obrotowy Kredyt Inkaso rozpoczyna się w kwietniu - PAP) planują zainwestować minimum 50 mln zł w Rumunii, która jest ich zdaniem obecnie najbardziej perspektywicznym rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej. "Podaż pakietów wierzytelności w Rumunii jest duża, a na tym rynku działa zaledwie trzech liczących się graczy. Łączne zobowiązania Rumunów wynoszą około 51,5 mld euro, z czego poziom kredytów niespłacanych regularnie wynosi prawie 22 proc." - powiedział Szewczyk. Obecna wartość nominalna portfela spółki w Rumunii to 850 mln lejów rumuńskich, czyli ok. 790 mln zł. Cały portfel zawierający wierzytelności z rynku polskiego, rumuńskiego, bułgarskiego oraz rosyjskiego wart jest aktualnie 3,6 mld zł., z czego 66 proc. stanowią wierzytelności detaliczne, a 33 proc. długi korporacyjne.

Przedstawiciele spółki podali na konferencji, że w marcu Kredyt Inkaso rozpocznie świadczenie usług windykacji na zlecenie portfela korporacyjnego zabezpieczonego hipotecznie, który kupiło na rynku rumuńskim konsorcjum banków inwestycyjnych. Wartość tego portfela to 1,5 mld lejów rumuńskich, czyli prawie 1,4 mld zł. W minionym kwartale spółka zawarła ponadto umowę ramową o współpracy na rynku rumuńskim z Unicredit Consumer Finance. W przyszłym roku obrotowym spółka chce przeznaczyć 10-15 mln zł na zakup portfeli na rynku bułgarskim. Z kolei w Rosji Kredyt inkaso wstrzymuje się z inwestycjami na własny rachunek i koncentruje się na działaniu na zlecenie, głównie banków - do 31 marca spółka planuje podpisanie umów serwisowych z dwoma rosyjskimi bankami. Możliwa jest też współpraca z funduszem oraz świadczenie usług typu asset management.
Zarząd Kredyt Inkaso podał również, że spółka negocjuje obecnie podpisanie kolejnej tzw. umowy subpartycypacji portfela wierzytelności z polskim bankiem. Wartość nominalna portfela to kilkaset mln zł. Subpartycypacja oznacza, że wszystkie wpływy z portfela, jak również koszty związane z jego windykacją znajdą się po stronie Kredyt Inkaso. Nie nastąpi jednak prawna cesja, czyli przekazanie wierzytelności, i wszystkie zobowiązania będą regulowane przez klientów na konta banku, po czym bank będzie przekazywał te środki do Kredyt Inkaso. Po trzech latach spółka ma przejąć portfel.

Na rynku krajowym spółka wiąże również w nowym roku obrotowym duże nadzieje ze współpracą z jedną z firm ubezpieczeniowych. Współpraca ma dotyczyć windykacji klientów zalegających ze składkami, głównie związanymi z ubezpieczeniami komunikacyjnymi. Kredyt Inkaso spodziewa się w związku z tym obsługiwać ok. 15 tys. spraw miesięcznie. Spółka widzi perspektywy również na rynku serwisowania wierzytelności dla SKOK-ów. W trzecim kwartale Kredyt Inkaso zawarł pierwszą tego typu umowę w Polsce, z jedną z dużych kas, nie podając jednak jej nazwy.
W zakresie finansowania inwestycji spółka nie wyklucza emisji w kolejnych miesiącach obligacji o wartości kilkudziesięciu mln zł.

"Nie jest wykluczone, że zwrócimy się do inwestorów z taką propozycją, jeżeli rynek rumuński w dalszym ciągu będzie tak atrakcyjny" - powiedziała na konferencji Krystyna Gottman, dyrektor finansowa spółki.

W trzecim kwartale roku obrotowego 2013/2014 Kredyt Inkaso wyemitowało obligacje o wartości 70 mln zł z marżą 4,2 proc. i 4,4 proc. Za te środki spółka wykupiła przed terminem obligacje o wartości 60 mln zł. Koszty związane z wykupem obciążyły wyniki spółki w minionym kwartale kwotą ok. 0,6 mln zł.

W czwartek po sesji Kredyt Inkaso podało wyniki za trzeci kwartał 2013/2014. Zysk netto spółki wyniósł 7,8 mln zł wobec 6,2 mln zł rok wcześniej. Przychody wzrosły do 21,1 mln zł z 18,6 mln zł.


pap

wtorek, 11 lutego 2014

Zarabianie na długach w UFK?

Choć historia funduszy sekurytyzacyjnych dostępnych dla szerokiego grona inwestorów sięga 4 lat, to dopiero ostatnie kilkanaście miesięcy przyniosło rozwój tego segmentu. Na rynku TFI mamy 3 graczy oferujących tego typu produkty: AgioFunds TFI, Altus TFI , Eques Investment TFI oraz GO TFI, a aktywa zgromadzone w ich „detalicznych” funduszach wierzytelności to obecnie około 350 mln zł. Słowo „detaliczne” trzeba tu traktować w sposób specyficzny – każdy fundusz wierzytelności jest na mocy ustawy o funduszach inwestycyjnych tworzony jako fundusz inwestycyjny zamknięty. A te są dostępne dla osób fizycznych przy wpłatach na poziomie równowartości 40 tys. EUR. Poszukiwania przez TFI sposobów na dotarcie do szerszego grona odbiorców oraz na zaistnienie w nowych sieciach dystrybucji, zaowocowały stworzeniem pierwszych ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych. UFK powiązane z rynkiem wierzytelności mają dziś w ofercie Compensa TUnŻ VIG (Compensa Wierzytelności UFK), Open Life TU Życie (Open Life Sekurytyzacyjny UFK oraz Open Life WD1 UFK) i TUnŻ Europa (Europa - SECUS InSecura/01 UFK).

Z kolei poszukiwania ciekawszych możliwości zarobkowych przy nadal ograniczonym ryzyku, doprowadziły do wyjścia poza polski rynek. W listopadzie ubiegłego roku Kredyt Inkaso i AgioFunds TFI podpisały umowę regulującą ich wspólne działania na rynku wierzytelności. Utworzony w tym celu Agio Wierzytelności Plus NSFIZ ma inwestować w portfele wierzytelności w regionie CEE, a Kredyt Inkaso będzie się zajmowało ich kompleksową obsługą. Wartość aktywów  netto funduszu na koniec stycznia 2014 wyniosła 32,7 mln zł. Według naszej wiedzy, w styczniu bieżącego roku Agio Wierzytelności Plus NSFIZ nabył od BCR - Erste Group pierwszy portfel wierzytelności o wartości nominalnej około 20 mln EUR.

Warto dodać, że Kredyt Inkaso jest obecne na rumuńskim rynku już od ponad roku zarządzając obecnie portfelem o nominalnej wartości 800 mln RON. Prezes Szewczyk podkreśla, że rynek rumuński pozwala osiągać marżę wyższą o połowę w stosunku do rentowności portfeli polskich i taka sytuacja jego zdaniem utrzyma się jeszcze w perspektywie 2 lat.

piątek, 7 lutego 2014

Do 21 lutego 2014 trwa kolejna subskrypcja produktu Secus Premium Selection


Jest to pierwsze w Polsce rozwiązanie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym umożliwiające klientowi indywidualnemu inwestycje na elitarnych rynkach wierzytelności masowych oraz w funduszu funduszy absolutnej stopy zwrotu - dotychczas były one zarezerwowane  wyłącznie dla zamożnych klientów.



Minimalna wpłata wynosi 10 tys. zł Inwestor do wyboru ma dwa fundusze Europa Fund InSecura – perspektywiczny  rynek wierzytelności masowych – wcześniej minimalna wpłata na fundusz inwestycyjny zamknięty sekurytyzacyjny SECUS NS FIZ InSecura wynosiła 40 tys. EUR oraz Europa Fund InReturn – fundusz oparty o pierwszy w Polsce fundusz funduszy absolutnej stopy zwrotu Secus FIZ InReturn. Rozwiązanie oferowane jest na podstawie Ogólnych Warunków Ubezpieczenia na życie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym Secus  Premium Selection.




Jak wygląda aktualna sytuacja na rynku wierzytelności?



Wzrost średniego zadłużenia Polaków  


Łączna kwota zaległych płatności klientów podwyższonego ryzyka na koniec grudnia 2013 roku wyniosła: 39,82 miliarda złotych. Zobowiązania te wynikają m.in. z niezapłaconych rachunków za energię elektryczną, gaz, usługi telekomunikacyjne, czynsz za mieszkanie, z tytułu alimentów, pożyczek, a także z niespłacanych kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych. Wzrost  kwoty w stosunku do sierpnia 2011 wyniósł blisko 22,5%, przy jednoczesnym przyroście średniego zadłużenia o 9,8% w tym samym okresie do 17 161 złotych. 

 
 


Dynamiczny przyrost dłużników w Polsce


Liczba klientów, którzy zalegają z płatnością zobowiązań wyniosła na koniec grudnia 2013 roku: 2,32 miliona osób – jest to wzrost o 11,6% w stosunku do sierpnia 2011 roku. Obecnie dokładnie 2 320 520 osób nie płaci w terminie swoich zobowiązań. W ciągu niespełna roku grupa ta zwiększyła się o ponad 67 tysięcy osób.

 

środa, 5 lutego 2014

35 proc. zaległości Polaków należy do Mazowsza i Śląska!

39,82 miliarda złotych, tyle wyniosły zaległe płatności Polaków na koniec 2013 roku. 35 proc. z tego pochodzi z Mazowsza i Śląska, gdzie zanotowano największy wzrost złych długów a średnie zadłużenie znacznie przewyższa przeciętną dla całego kraju. Pocieszający jest jednak fakt, że w czterech regionach zaległości maleją. Spada też liczba dłużników – wynika ze specjalnej regionalnej edycji Raportu InfoDług przygotowanego przez BIG InfoMonitor S.A.

W 2013 roku suma zaległych płatności rosła znacznie wolniej niż we wcześniejszych latach, tylko o 3,83 proc. Mimo to łączna kwota zadłużenia Polaków osiągnęła już 39,82 miliarda złotych. Za tak wysokie długi odpowiadają przede wszystkim mieszkańcy dwóch regionów – Mazowsza i Śląska. Co gorsza od końca 2011 roku te wartości wyraźnie wzrosły o 1,77 miliarda złotych w przypadku województwa mazowieckiego i 1,49 miliarda w przypadku śląskiego.

Kwoty zaległych płatności Polaków w 2013 roku rosły wolniej niż we wcześniejszych latach. Wynika to m.in. z lepszego zarządzania budżetami domowymi oraz działań sektora finansowego, który trafniej ocenia możliwości kredytowe klientów. Bardzo istotnym czynnikiem jest stała rozbudowa systemu wymiany informacji gospodarczej, która zapobiega przekredytowaniu klientów banków i firm pożyczkowych – mówi Mariusz Hildebrand, Prezes BIG InfoMonitor S.A.

Poza Mazowszem i Śląskiem sytuacja jest znacznie bardziej stabilna, aczkolwiek w niektórych regionach wzrost ogólnego zadłużenia na przestrzeni ostatnich 2 lat był wysoki. Przykładem mogą być Małopolska i Pomorze, gdzie wzrosty wyniosły odpowiednio 380 i 360 milionów złotych. Na tle wszystkich regionów najlepiej wypada województwo świętokrzyskie. Zarówno pod względem ogólnej kwoty zaległości finansowych, liczby dłużników oraz średniego zadłużenia. Zaraz za nim plasuje się region podlaski i opolski, gdzie również odnotowano najmniejszą liczbę niepłacących w terminie osób.

W czterech województwach w 2013 roku suma zaległych zobowiązań spadła. Są to między innymi: kujawsko-pomorskie, lubuskie, świętokrzyskie i wielkopolskie. W dwóch ostatnich zmniejszyła się również liczba dłużników. Jest ich mniej również w województwie warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. Nie są to duże spadki, ale bardzo istotne, bo wskazują, że wieloletnie tendencje wzrostowe udało się zahamować i odwrócić. Niestety takie zmiany mogą być po części rezultatem nie tylko lepszej sytuacji finansowej gospodarstw domowych, ale również zmian w portfelach wierzytelności banków.

Duże i nagłe skoki wartości zadłużenia jak i liczby dłużników mogą się jeszcze pojawiać, ale będą one raczej wynikiem zmian w portfelach wierzytelności instytucji finansowych, niż rzeczywistej poprawy bądź pogorszenia sytuacji. Rynek wymiany informacji gospodarczej jest coraz bardziej szczelny, a zasięg oraz wypełnienie baz danych wysokie, zatem skokowe wzrosty raczej nam nie grożą – podkreśla Marcin Ledworowski, Wiceprezes Zarządu BIG InfoMonitor S.A.

W zestawieniu największych dłużników nadal przewodzi mieszkaniec Mazowsza, jego zaległości przekroczyły 110 milionów złotych. Tylko na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy wzrosły o 2,2 miliona złotych. Ostatnie miejsce na liście rekordzistów z 16 województw zajmuje dłużnik z województwa świętokrzyskiego, którego dług jest czterdziestokrotne niższy od Mazowszanina i wynosi ponad 2,8 miliona złotych.

wtorek, 4 lutego 2014

E-sąd po prostu się opłaca. Skarb Państwa zarabia gigantyczne pieniądze

Do jedynego w Polsce sądu elektronicznego, w Lublinie, w ciągu czterech lat jego działalności wpłynęło ponad 7,5 miliona spraw, w których wydano ponad 6,5 miliona nakazów zapłaty, czyli zobowiązano dłużników, aby uregulowali swoje długi. Każda sprawa wiąże się z opłatą od pozwu. Z reguły niższą niż w normalnym postępowaniu. To na tych opłatach e-sąd zarobił już ponad 400 milionów złotych.
 
E-sąd to instytucja, która, zgodnie z intencją pomysłodawców, miała załatwiać sprawy drobne, przeciętnych Kowalskich, o niezapłacone rachunki za prąd, gaz czy telefon albo zaległe raty za samochód czy telewizor. I tak się rzeczywiście dzieje. Są miliony pozwów, często na naprawdę niewielkie kwoty. Sąd wydaje nakaz zapłaty, wysyła go do dłużnika, a ten - może się od nakazu zapłaty odwołać, pisząc tak zwany "sprzeciw", choćby na zwykłej kartce papieru, odręcznie. Sprzeciwów jest jednak niewiele. Jak mówi nam sędzia Krzysztof Niezgoda, wiceprezes Sądu Rejonowego Lublin Zachód, dotyczą one zaledwie około 4 procent spraw.

Zarobek: prawie pół miliarda złotych

Każdy pozew, który wpływa do e-sądu, to określona opłata, czyli "zarobek" dla skarbu państwa. To na tym zarobiono już ponad 400 milionów złotych. Co szczególnie istotne, zarabia państwo, ale zyskuje też ten, kto dochodzi swoich roszczeń - bo opłaty są tu niższe niż w postępowaniu tradycyjnym. Tam trzeba wnieść opłatę w wysokości 5 proc. wartości pozwu, czyli jeśli np. dług wynosi 1000 złotych, wówczas opłata od pozwu to 50 złotych. W postępowaniu przed e-sądem powód, czyli np. firma windykacyjna, zapłaci tylko 12,50 zł (1,25 proc. wartości sporu).

E-sąd to jednak także sprawy o "grube" miliony złotych. Jak ustaliliśmy, były pozwy na ponad 42, 28 czy 21 milionów. Jest ich zdecydowanie mniej niż tych drobnych, ale są. I stanowią znaczną część dochodu - bo opłata od takich dużych pozwów wynosi 100 tysięcy złotych.

Kto walczy o takie pieniądze? - To są kwoty z różnego rodzaju stosunków prawnych, na przykład za niezapłacone roboty budowlane - mówi sędzia Krzysztof Niezgoda. A chodzi m.in. o prace przy budowie dróg. Pozwy milionowe to także "kumulacja" długów. - To może być ileś zliczonych roszczeń przeciwko danemu podmiotowi czy podmiotom i one skumulowane tworzą tak znaczne sumy - wyjaśnia Niezgoda.

Kto wysyła najwięcej pozwów? Jest jeden "rodzynek"

Kim są ci, którzy korzystają z e-sądu? W pierwszej dziesiątce tych, którzy przysyłają najwięcej pozwów, są głównie firmy windykacyjne czy fundusze sekurytyzacyjne, m.in. z zagranicy, na przykład z Luksemburga - skupują długi i potem dochodzą swoich roszczeń.

Ale są to nie tylko windykatorzy - jest jeden "rodzynek", na dziesiątym miejscu znalazł się Zarząd Transportu Miejskiego w Poznaniu. Jak poinformowała nas Małgorzata Ratajczak z poznańskiego ZTM, jej firma jest zadowolona ze współpracy z e-sądem. - Wiąże się to z możliwością prowadzenia postępowań przez internet bez konieczności wysyłania pozwów do sądu w formie papierowej, co bardzo upraszcza i skraca postępowanie. Również nakazy zapłaty i klauzule wykonalności oraz korespondencja z sądem ma postać elektroniczna - mówi Ratajczak.

O tym, że takie rozwiązanie po prostu jest błyskawiczne i się opłaca, świadczą liczby: w 2011 roku ZTM w Poznaniu skierował do sądu w formie tradycyjnej 27 tysięcy pozwów o zapłatę, a w 2012 roku - za pośrednictwem e-sądu - już 83 tysiące pozwów.

W tej chwili do sądu elektronicznego z Poznania trafiają sprawy związane z niezapłaconymi opłatami za jazdę bez biletu z maja 2013 roku. - Współpraca z e-sądem wpływa na większą liczbę kierowanych pozwów, a w związku z tym poprawia efektywność windykowanych długów - dodaje Małgorzata Ratajczak. 

Kruk wydał w czwartym kwartale 82,2 mln zł na portfele wierzytelności

Kruk wydał w czwartym kwartale 82,2 mln zł na portfele wierzytelności kupione w Polsce i za granicą. Wartość nominalna pakietów kupionych przez spółkę w tym okresie wyniosła 1 mld zł. 

W całym 2013 roku Kruk wydał na zakup wierzytelności 367,2 mln zł - podała spółka w komunikacie. Wartość nominalna wierzytelności nabytych przez grupę w 2013 roku wyniosła 3,79 mld zł.

Wartość nakładów na wierzytelności nabyte w całym 2012 roku łącznie w Polsce i za granicą wyniosła tymczasem 309,3 mln zł, przy wartości nominalnej 3,58 mld zł. Rok wcześniej nakłady wyniosły 569 mln zł. (PAP)